W czasie naszego pobytu poza pracą przy komputerze na cały etat i opieką nad maluchem udało nam się zwiedzić sporo interesujących miejsc, zobaczyć niezapomniane widoki oraz odpoczywać na wielu plażach. A plażowanie (a może raczej spędzanie czasu na plaży, bo plażowanie kojarzy mi się z leżeniem i opalaniem, co przy roczniaku jest mało realne) było nieodłącznym elementem niemal każdego z 40 dni.
Każdy, kto zaczyna interesować się Teneryfą, szybko odkrywa, że na wyspie można doświadczyć wiele różnorodnych klimatów. Są gorące plaże południa, zielone krajobrazy północy czy surowe oblicze wulkanu. My zdecydowaliśmy się na pobyt na południu wyspy ze względu na najlepszą pogodę i nieograniczone możliwości plażowania – to znaczy spędzania czasu na plaży z wiaderkiem i łopatką I to tu właśnie znajduje się najwięcej zagospodarowanych plaż.
Costa Adeje to najbardziej zurbanizowane wybrzeże Teneryfy. Dla jednych ulubione, dla innych znienawidzone ze względu na niezliczoną ilość turystów. Znajduje się tu kilka plaż, które połączone są ze sobą promenadami, w taki sposób, iż całe wybrzeże (około 10 kilometrów) można zobaczyć idąc spacerem wybrzeżem. Wszystkie plaże na Costa Adeje są doskonale zagospodarowane, znajdują się na nich toalety, prysznice, leżaki, parasole, wypożyczalnie sprzętów wodnych, restauracje i bary. My odkryliśmy urok tego wybrzeża przyjeżdżając popołudniami po godzinie 16, gdy większość plażowiczów opuszczało plaże.
***** Playa del Duque
To zdecydowanie najlepsza (oczywiście subiektywnie) plaża na Costa Adeje. Znajduje się w najładniej zagospodarowanej (i najbardziej ekskluzywnej) części wybrzeża i ciągnie się kilkaset metrów.
Piasek jest dość drobny i jasny a wejście do morza łagodne. Jednocześnie są tutaj spore fale, co czyni tą plażę idealną do zabaw w wodzie.
W ciągu dnia plaża jest oczywiście bardzo tłumnie odwiedzana przez turystów, ale wieczorem pustoszeje i wtedy można dostrzec jej niezwykły urok.
Zawsze wtedy, gdy celem naszej wizyty na plaży była kąpiel w oceanie wybieraliśmy właśnie plażę del Duque.
*** Playa Fanabe
To najdłuższa plaża wybrzeża znajdująca się za kawałkiem skalistego wybrzeża na południe od Playa del Duque.
Piasek na niej jest ciemniejszy a wzdłuż niemal całej plaży ciągnie się promenada ze sklepikami i restauracjami. Jak niemal wszystkie plaże zachodniego wybrzeża, również i plaża Fanabe idealnie nadaje się do romantycznych zachodów słońca.
*** Playa Colon
Ta maleńka plaża znajdująca się przy porcie Puerto Colon również jest godna uwagi ze względu na drobny czarny piasek i delikatne prawie niezauważalne fale.
Pomimo jej małego rozmiaru przy plaży znajduje się mnóstwo restauracji i sklepików zachęcających do zakupu chińskich pamiątek z Teneryfy
**** Playa Troya
To jedna z naszych ulubionych plaż na wybrzeżu Costa Adeje, chyba głównie ze względu na bardzo drobny dość ciemny piasek.
Wejście do wody również należy tutaj do najprzyjemniejszych a fale są łagodne.
*** Playa del Bobo
Zaraz obok plaży Troya, a właściwie na jej przedłużeniu znajduje się niewielka plaża Bobo. Akurat nie spędzaliśmy na niej żadnego popołudnia, ale z promenady wygląda bardzo przyjaźnie.
*** Playa de las Vistas
Playa las Vistas to chyba najpopularniejsza plaża wybrzeża tłumnie odwiedzana przez turystów. Na uwagę zasługuje na pewno ciągnąca się wzdłuż plaży promenada. Piasek na plaży jest drobny i przyjemny a wejście do wody łagodne. Niemniej jednak zauważyliśmy na plaży Vistas jest chłodniej niż w pozostałych miejscach (zimą to ma znaczenie), gdyż wieje zimny wiatr od morza. Dlatego też na tej plaży nigdy nie zdecydowaliśmy się na kąpiel.
*** Playa del Camison
Ta niewielka plaża znajdująca się zaraz za rozległą Playa las Vistas jest idealnym miejscem do podziwiania zachodów słońca.
*** Playa Los Cristianos
Plaża Los Cristianos znajdująca się przy samym porcie stanowi doskonałe miejsce do odpoczynku i obserwowania przypływających i odpływających promów. Jednak ze względu na niezbyt przejrzystą wodę nie jest najlepszym miejscem do pływania.
Nie trzeba daleko odjeżdżać od Costa Adeje, by odpocząć nieco od tłumów spotykanych na każdym kroku turystów, a przy tym rozkoszować się słonecznymi plażami i ciepłym oceanem.
*** Playa de Ajabo
Playa de Ajabo znajduje się w niewielkiej rozwijającej się miejscowości turystycznej Callao Salvaje na północ od Costa Adeje. Niezwykły widok na tę plażę z góry sprawia, że odwiedzający jak najszybciej chcą się znaleźć na dole, by korzystać z jej uroków.
Na dole niestety nie jest już tak różowo dla miłośników plażowania. Jest to plaża bardziej żwirkowa niż piaszczysta i znajduje się na niej sporo kamieni. Warto jednak ją odwiedzić choćby ze względu na malownicze położenie.
* Playa las Galgas
Po objechaniu większości plaż południowej części Teneryfy, zaczęłam wyszukiwać mniejszych miejscowości, w których można przyjemnie spędzić czas na plaży. Mała plaża w miejscowości Playa Paraiso wyglądała zachęcająco w folderach reklamowych hoteli w tym miejscu. Niestety rzeczywistość bardzo szybko rozczarowała. Plaża ma piasek żwirowy o nijakim kolorze, a w wejście do wody oddzielone jest od plaży pasek żwirku, więc nie ma możliwości przyjemnie chodzić brzegiem.
***** Playa Abama
No i w końcu znaleźliśmy naszym zdaniem perełkę. Plaża Abama, o której nie przeczytaliśmy w żadnym przewodniku, została stworzona przez luksusowy hotel o tej samej nazwie znajdujący się w centrum niczego niedaleko miejscowości Playa San Juan. Korzystają z niej głównie turyści mieszkający w tym hotelu, ale jest dostępna dla wszystkich. Samochód zostawiamy koło hotelu na publicznym parkingu i udajemy się w 15 minutowy spacer w dół.
Po paru minutach spaceru wzdłuż hotelowych bungalowów widzimy taki widok.
Dalej możemy iść schodami (z wózkiem trochę ciężko) lub spacerem asfaltem.
Plaża nie jest zatłoczona, bardzo zadbana. Piasek jest jasny i bardzo drobny a wejście do wody łagodne. To kolejne miejsce, gdzie kąpiel w oceanie będzie prawdziwą przyjemnością.
** Playa San Juan
Plaża San Juan w miejscowości o tej samej nazwie prezentuje się bardzo ładnie, szczególnie wraz z zacienioną promenadą pełną zieleni.
Na plaży znajdują się niewielkie palmy dające nieco cienia w upalny dzień. Niestety plaża od morza oddzielona jest pasem kamieni, dlatego spacery wybrzeżem są mocno ograniczone.
*** Playa la Arena
Playa la Arena to naturalna plaża z czarnym drobnym piaskiem znajdująca się w miejscowości Puerto Santiago parę kilometrów od popularnych Los Gigantos. Podczas naszego pobytu na Teneryfie mieliśmy okazję zobaczyć dwa oblicza plaży Arena: raz w środku gorącego dnia, gdy była pełna ludzi…
…drugi raz podczas zachodu słońca, gdy plaża była niemalże pusta.
Pomimo przyjemnego piasku na plaży, wejście do wody jest już trochę kamieniste, a fale potrafią być naprawdę spore, dlatego kąpiąc się na plaży La Arena trzeba bardzo uważać.
*** Playa de los Guios
Będąc w popularnej miejscowości Los Gigantes warto zajrzeć na małą czarną plażę Los Guios. Piasek na niej jest drobny a wejście do wody kamieniste. Niemniej jednak największym jej atutem jest widok na imponujące pionowe skały wpadające prosto do morza Los Gigantes.
Ponieważ mieszkaliśmy w południowo-zachodniej części wyspy większość czasu spędzaliśmy na plażach Costa Adeje oraz zachodniego wybrzeża. Niemniej jednak plaże można znaleźć również na samym południu wyspy (Playa la Tejita i El Medano znajdujące się obok lotniska południowego) a także na północy wyspy.
** Playa la Tejita
Plaża Tejita i Medano to właściwie bliźniacze plaże znajdujące się po dwóch stron góry Montana Roja. Obie są rozległe, szerokie, mają drobny piasek i są bardzo wietrzne. To idealne miejsca dla miłośników windsurfingu. Obie wyglądają bardzo obiecująco, niemniej jednak silny wiatr bardzo utrudnia na nich pobyt.
** Playa el Medano
** Playa Martianez
Cała północ wyspy to zupełne przeciwieństwo południa (o tym oddzielny wpis). Również plaże są tutaj inne. Czarny, czasem żwirowy piasek nie każdemu się podoba, ale także i tutaj nie brakuje miłośników plażowania. My odwiedziliśmy tylko dwie plaże północy znajdujące się w największej północnej miejscowości turystycznej Puerto de la Cruz. Z jej jednej strony znajduje się widoczna poniżej Playa Martianez.
** Playa Jardin
Druga plaża w Puerto de la Cruz to popularna i oblegana Playa Jardin, z której można podziwiać majestatyczny wulkan El Teide.
***** Playa Las Teresitas
Na sam koniec (choć tak naprawdę ta plaża powinna znajdować się na samej górze) Playa Las Teresitas będąca wizytówką Teneryfy. Jej zdjęcie znajduje się niemal na każdym folderze reklamowym wyspy, mapie czy okładkach przewodników. Pomimo takiej reklamy, nie jest to najczęstsze odwiedzane miejsce przez turystów. Głównym tego powodem jest fakt, że plaża znajduje się w niewielkiej wiosce San Andres, kilka kilometrów na północ od Santa de la Cruz i jest ulubionym miejscem wypoczynku mieszkańców stolicy.
Plaża pokryta jest jasnym drobnym piaskiem (nie jest to oczywiście plaża naturalna, piasek został nawieziony), wejście do wody jest bardzo łagodne a fale niewielkie.
Ogromnym atutem tej plaży są piękne widoki na góry Anaga.
Teneryfa ma oczywiście do zaoferowania dużo dużo więcej niż tylko piaszczyste plaże. Niemniej jednak dla każdego odwiedzającego tą niezwykłą wyspę, odpoczynek na plaży w styczniu czy w lutym jest niezwykłą atrakcją.
]]>How to get there – jak tam dotrzeć
Naszym celem znów stała się Teneryfa. Czemu Teneryfa? Trzy lata temu w styczniu byliśmy tam osiem dni na naszym pierwszym „lecie w środku zimy”. Niektóre miejsca, które odwiedzamy są fantastyczne, ale niekoniecznie tam wracamy. Po pobycie na tej cudownej wyspie wiedzieliśmy jedno: na pewno tam wrócimy.
Przez ostatnie trzy lata zmieniło się sporo w kwestii dotarcia na Kanary z Polski. Wtedy lecieliśmy przez Szkocję, a wracaliśmy przez Brukselę. Obecnie mamy do wyboru szeroki wachlarz lotów bezpośrednich z Polski tanimi liniami: z Modlina, Krakowa, Wrocławia (to Ryanair) i z warszawskiego lotniska Chopina (Norwegian). My standardowo zdecydowaliśmy się na lotnisko Modlin, do którego mamy najbliżej. Loty stamtąd niekoniecznie są najtańsze, ale z wesołym i chętnym do zabawy roczniakiem lepiej nie ryzykować długich podróży na lotnisko:) Za loty zapłaciliśmy nieco ponad 600 zł za osobę w dwie strony. Plus 190 zł za malucha (stała opłata za dziecko w Ryanair). Plus 190 zł za dużą walizkę (tak… trzeba się przeprosić z bagażem rejestrowanym).
Alternatywą wciąż są loty z przesiadkami, które często można złożyć za mniejsze pieniądze (np. przez Barcelonę, Paryż, Brukselę, Londyn albo któreś z niemieckich lotnisk). Oczywiście pod warunkiem, że lecimy z bagażem podręcznym i nie płacimy dwa razy za walizkę.
Where to stay – Gdzie tam mieszkać
Lecąc na tydzień czy dwa turyści zazwyczaj wybierają hotel. Śniadanie, jakieś obiadokolacje, baseny itp. Ponad miesięczny pobyt wymaga jednak lepszego zaplanowania pobytu, głównie ze względów finansowych. Idealną alternatywą jest wynajęcie apartamentu (po prostu mieszkania), bezpośrednio od właściciela (albo agencji). Na homeaway czy airbnb mamy ich do wyboru do koloru. Jednak żeby cena nie powaliła, musimy szukać nie w największych kurortach typu Los Cristianos czy Costa Adeje a w mniejszych nieturystycznych miejscowościach. My braliśmy pod uwagę tylko południową część Teneryfy ze względu na dużo lepszą pogodę. Zdecydowaliśmy się na apartament w dopiero co zabudowywanej miejscowości Palm Mar, kilka kilometrów od Los Cristianos. Za 40 dniowy pobyt zapłacimy 800 euro. Czy wybór był trafny okaże się już niedługo.
How to travel – Jak się tam poruszać
Wybierając miejscowość nieturystyczną musimy mieć samochód. Na Kanarach dla nas wybór jest prosty – wypożyczalnia Auroreisen. Korzystaliśmy z niej już trzy razy i byliśmy zadowoleni. Ceny są bardzo przystępne (nawet 12 euro/dzień w styczniu), nie ma żadnych dodatkowych ubezpieczeń, kosmicznych blokad na koncie, a fotelik dla dziecka jest bezpłatny. Samochód wynajęliśmy na pierwsze dwa tygodnie i ostatnie 10 dni naszego pobytu.
What to do – Co tam robić
Sześć tygodni?????!!!! To wy się tam wynudzicie! – raz usłyszałam. O to się nie boję. Po pierwsze, nie jest to tylko urlop. Laptop i praca jadą z nami i na pewno będą nieodłączną częścią każdego dnia. Poza tym jedziemy tam „pomieszkać”. Rano zjeść śniadanie, iść z młodym na spacer, robić zakupy – wszystko to samo co w Polsce – tylko w temperaturze ponad 20 stopni.
Jeśli kogoś zachęciłam, to na plany na zimę na Kanarach nie jest jeszcze za późno. Ryanair wciąż kusi niezłymi cenami na Teneryfę czy na Gran Canarię. A spędzenie choć jednego tygodnia zapominając o szarym, deszczowym (ewentualnie zaśnieżonym) świecie jest bezcenne.
]]>